Intro
(The heavy, rhythmic "clank-clank-chug" of an old iron cement mixer turning)
Verse 1
Za miastem, gdzie tory biegły wśród dzikiej, wysokiej trawy
Ojciec wbił w ziemię pierwszy szpadel, kreśląc nasz własny kąt
Nie było planów z komputera, nie było wielkiej firmy z miasta
Tylko zwożone nocą pustaki, co rany na dłoniach siały w krąg
Każdy worek cementu był zdobyty po wielkiej, ciężkiej walce
Pustaki żużlowe kręciliśmy sami, formując je na słońcu dzień po dniu
Aż nadszedł ten najważniejszy moment, sobota wielkiego lania stropu
Gdy na placu zjawili się wszyscy sąsiedzi, gotowi pomóc bez tchu
Pre-Chorus
Betoniarka huczała basem, rzucając szary piach w powietrze
A my, dzieciaki, nosiliśmy wodę w wiadrach, by praca szła jeszcze sprawniej i wietrze
Chorus
Ooo, rdzawy blues z lania betonu na własnym skrawku ziemi!
Gdy dom budowało się sercem i rękami zmęczonymi
Ten zapach wilgotnego tynku, ten pot wsiąkający w surowy mur
Był ceną za marzenie o wolności, co wznosiło się ponad chmur
Mieliśmy tak niewiele, garść piachu, cementu i sąsiedzką dłoń...
Dlaczego dziś w gotowych apartamentach tak trudno znaleźć domową broń?
Verse 2
Mój wujek wspominał niedawno, jak po skończonej pracy na wysokości
Gdy beton związał na dobre pod szarym, wieczornym niebem
Rozpaliliśmy wielkie ognisko z sosnowych desek szalunkowych
Dzieląc się prostą kiełbasą, musztardą i świeżym, wiejskim chlebem
Ludzie rozmawiali o życiu, śmiali się głośno, ocierając brudne czoła
Nikt nie liczył godzin, nikt nie żądał zapłaty za swój trud
Byliśmy bogaci tą prostą, bezinteresowną, ludzką bliskością
Która potrafiła z szarego betonu wyczarować najpiękniejszy cud
Chorus
Ooo, rdzawy blues z lania betonu na własnym skrawku ziemi!
Gdy dom budowało się sercem i rękami zmęczonymi
Ten zapach wilgotnego tynku, ten pot wsiąkający w surowy mur
Był ceną za marzenie o wolności, co wznosiło się ponad chmur
Mieliśmy tak niewiele, garść piachu, cementu i sąsiedzką dłoń...
Dlaczego dziś w gotowych apartamentach tak trudno znaleźć domową broń?
Guitar Solo
(Screaming tube distortion, long crying bends mimicking the grinding gears of a mixer and heavy work)
(Harmonica and accordion weave together, dust-covered, raw, and full of pride)
Bridge
Betoniarka wreszcie milknie...
Nad surowymi murami unosi się zapach pieczonych w popiele ziemniaków.
Ojciec opiera się o drewniany stempel, patrząc na gładki, szary strop.
„Będzie gdzie żyć, synek” – mówi cicho, kładąc mi rękę na ramieniu.
I ten szary beton pod wieczornymi gwiazdami...
Wydaje się najpiękniejszym dachem świata.
Outro
Wypalone ognisko z desek szalunkowych.
Kielnia rzucona w suchy piasek.
Mury, które pamiętają każdy uścisk dłoni.
Został tylko ten rdzawy blues...
I ten dom, który wciąż budujemy w nas.
End