Intro
(Metallic clink of small steel chargers "naboje" rolling in a drawer)
(The sharp, loud hiss of gas escaping: "Psssshhh-t!" into a metal siphon)
Verse 1
Słońce paliło beton na naszym osiedlu bez żadnej litości
W kieszeni niosłem woreczek z zimnymi, metalowymi nabojami
Szedł ze mną ojciec do małego punktu rzemieślnika na rogu
Gdzie pan w fartuchu brał stare, dając pełne gazu za groszami
Ciężki, szklany syfon opleciony stalową, gęstą siatką
Czekał na stole w kuchni, gotowy by przyjąć ten ożywczy chłód
Wkręcało się nabój z głośnym, dumnym i groźnym sykiem
A bąbelki tańczyły w wodzie, czyniąc dla nas mały, codzienny cud
Pre-Chorus
Kropla domowego soku z malin na dno szklanki powoli spływa
I nagle szara rzeczywistość stawała się trochę mniej dotkliwa
Chorus
Ooo, rdzawy blues z syczącego w kuchni syfonu!
Gdy uciekaliśmy przed upałem z betonowego radonu
Ta lodowata woda, ten bąbelków ostry, czysty smak
Były jak luksus, którego pod tym niebem wiecznie nam brak
Mieliśmy tak niewiele, prosty gaz zamknięty w małej stali...
Dlaczego te chwile tak szybko w nas wyparowały i zgasły?
Verse 2
Pamiętam te niedzielne obiady, gdy syfon stał dumnie przy wazie
Ojciec nalewał wodę z głośnym trzaskiem plastikowej rączki
Śmialiśmy się z niczego, patrząc przez okno na puste podwórka
Gdzie wiatr gonił stare gazety i zeschłe z drzew pączki
Dziś kupujesz plastikowe butelki z gazem na zgrzewki w markecie
Wyrzucasz je bezmyślnie, nie czując już żadnej radości z tego
Wszystko jest bez wysiłku, bez rytuału, bez tamtego zapachu i duszy
Zniknął ten mały metal, co potrafił tyle pragnień uciszyć
Chorus
Ooo, rdzawy blues z syczącego w kuchni syfonu!
Gdy uciekaliśmy przed upałem z betonowego radonu
Ta lodowata woda, ten bąbelków ostry, czysty smak
Były jak luksus, którego pod tym niebem wiecznie nam brak
Mieliśmy tak niewiele, prosty gaz zamknięty w małej stali...
Dlaczego te chwile tak szybko w nas wyparowały i zgasły?
Guitar Solo
(Screaming tube distortion, long crying bends, dramatic delays)
Bridge
Ostatni nabój z szuflady...
Wbity z cichym, zmęczonym westchnieniem.
Woda w syfonie powoli traci swój dawny gaz.
Zostaje tylko puste naczynie...
I czas, co ucieka od nas.
Outro
Srebrna siatka na szkle.
Pudełko po nabojach puste.
Syk, który dawno umilkł.
Został tylko ten rdzawy blues...
I pragnienie.
End