Intro
(The rhythmic, metallic clinking of wrenches and screwdrivers on a concrete garage floor)
(A sudden, high-pitched, metallic "ring-ding-ding-ding" of a two-stroke engine starting up)
Verse 1
W ciasnej piwnicy pod blokiem, gdzie światło dawała jedna słaba żarówka
Zapach spalonego oleju i benzyny wgryzał się w betonowe, surowe mury
Mój czerwony Ogar stał oparty o ścianę, czekając na cudze tchnienie
Gdy ja z brudnymi rękami po łokcie walczyłem z kaprysami jego natury
Wykręcałem świecę „Iskra”, czyszcząc czarny nagar szczotką drucianą
Dolewałem do baku benzyny z niebieskiej puszki, zmieszanej rano
Z gęstym, czerwonym Mixolem, co barwił paliwo na kolor młodości
I modliłem się cicho o iskrę, co miała nas wyrwać z tej szarej codzienności
Pre-Chorus
„Spróbuj teraz, kopnij!” – krzyczał kumpel, trzymając odkręcony gaźnik w dłoni
A metalowy pedał rozrusznika stawiał opór, jakby chciał nas przed światem obronić
Chorus
Ooo, rdzawy blues z błękitnego dymu dwusuwowego silnika!
Gdy zapach Mixolu i wolności na naszej twarzy głośno pomyka
Ten metalowy pisk, to wieczne dławienie i duma z każdego przejechanego metra
Były jak bilet do raju na kołach, choć prędkość nie przekraczała kilometra
Mieliśmy tak niewiele, dwa biegi w rączce, łańcuch i wolny czas...
Dlaczego dziś na bezgłośnych skuterach tak mało ognia i pasji jest w nas?
Verse 2
Mój ojciec schodził czasem do mnie, przynosząc stary klucz dziesiątkę
Patrzył z ukosa na rozrzucone śrubki i uśmiechał się pod wąsem cicho
„Musisz ustawić przerwę na platynkach, synek, bo inaczej nie ruszy” – mówił
I uczył mnie cierpliwości, byle tylko nie dopadło nas mechaniczne licho
Dziś kupujesz nowoczesny skuter, bezwonny, cichy, zamknięty w plastiku
Gdy coś się zepsuje, podłączasz komputer, nie brudząc palców w krzyku
Wszystko jest bezduszne, gotowe, sterylne i naprawiane tylko w serwisie
Zniknął ten dreszcz, gdy własnymi rękami budziłeś maszynę na tym urwisku i klisie
Chorus
Ooo, rdzawy blues z błękitnego dymu dwusuwowego silnika!
Gdy zapach Mixolu i wolności na naszej twarzy głośno pomyka
Ten metalowy pisk, to wieczne dławienie i duma z każdego przejechanego metra
Były jak bilet do raju na kołach, choć prędkość nie przekraczała kilometra
Mieliśmy tak niewiele, dwa biegi w rączce, łańcuch i wolny czas...
Dlaczego dziś na bezgłośnych skuterach tak mało ognia i pasji jest w nas?
Guitar Solo
(Screaming tube distortion, long crying bends mimicking the revving of a small 50cc engine)
(Harmonica and accordion weave together, greasy, mechanical, and full of youth)
Bridge
Silnik wreszcie łapie stały rytm...
Błękitna chmura spalin unosi się nad osiedlowym chodnikiem.
Wycieram umazane smarem dłonie w starą szmatę, czując dreszcz radości.
Wrzucam jedynkę z głośnym trzaskiem w lewej rączce kierownicy.
„Tylko wróć przed kolacją!” – woła ojciec, machając ręką na pożegnanie...
I ruszam przed siebie, podbijając świat z prędkością czterdziestu na godzinę.
Outro
Czarna świeca zapłonowa schowana w kieszeni kurtki.
Pusta butelka po czerwonym Mixolu w kącie garażu.
Pisk łańcucha niosący się echem między blokami.
Został tylko ten rdzawy blues...
I ten błękitny, wolny dym w nas.
End