Intro
(Heavy rain pattering on a tin roof)
Verse 1
Ciężkie, blaszane drzwi ustępują z głośnym, rdzawym jękiem
W środku unosi się zapach Mixolu, starego smaru i wilgoci
Pod szarym, zakurzonym kocem śpi nasza dawna WSK-a
Maszyna, na której uciekałem przed całym światem w nocy
Ojciec kupił ją za ciężko zarobione, uciułane pieniądze
Mówił: „Dbaj o nią synek, bo to twój jedyny klucz do wolności”
Dziś patrzę na zardzewiały bak, na pęknięte, skórzane siedzenie
I czuję w sercu ten sam, dawny głód... i ten sam ból samotności
Pre-Chorus
Kopniak nie daje iskry, silnik milczy w chłodnym mroku
A czas ucieka bezlitośnie, krok po kroku
Chorus
Ooo, rdzawy blues z zimnego, ciemnego garażu!
Gdzie nie było miejsca na fałsz ani na odrobinę blichtru
Gdzie zapach benzyny pachniał lepiej niż najdroższy świat
Gdy wiatr smagał twarz, a za nami rósł pyłu szary ślad
Mieliśmy polecieć przed siebie, na sam Bałtyku brzeg...
A dziś tylko ten zimny deszcz i na sercu ciężki śnieg
Verse 2
Pamiętam te soboty, gdy z ojcem czyściliśmy świece
Dyskutując o silnikach i o tym, jak ułożyć sobie życie
On wierzył, że te proste tłoki poniosą mnie w lepszą przyszłość
Że ominę te wszystkie błędy, które on popełnił skrycie
Dziś jego dłonie już nie dotkną klucza dziesiątki
Odszedł cicho, zostawiając mi ten stary, rdzawy mechaniczny wrak
Siedzę na tym zimnym betonie, tuląc głowę do zimnej ramy
I tak bardzo mi brakuje jego słów... tak bardzo mi go brak
Chorus
Ooo, rdzawy blues z zimnego, ciemnego garażu!
Gdzie nie było miejsca na fałsz ani na odrobinę blichtru
Gdzie zapach benzyny pachniał lepiej niż najdroższy świat
Gdy wiatr smagał twarz, a za nami rósł pyłu szary ślad
Mieliśmy polecieć przed siebie, na sam Bałtyku brzeg...
A dziś tylko ten zimny deszcz i na sercu ciężki śnieg
Guitar Solo
(Screaming tube distortion, mimicking the revving of an old engine)
Bridge
Jeszcze raz naciskam kopniak...
Silnik kaszle cicho, na moment łapie rytm.
I zaraz gaśnie w zimnej mgle...
Zostawiając mnie sam na sam z tym dymem.
Outro
Zapach benzyny...
Smar na moich dłoniach.
Garaż pełen cieni.
I ta niespełniona podróż...
Do gwiazd.
End