Intro
Verse 1
Listonosz przyniósł dziś awizo, ciężki krok na schodach drżał
Ojciec odebrał na poczcie ten wielki, szary karton zza mórz
Siedliśmy wszyscy przy stole w dużym pokoju, jak do świętej mszy
Gdy nożyczki przecięły grubą taśmę, opadł cały ten nasz kurz
I nagle buchnął ten zapach... zapach, którego nie znał nasz blok
Mieszanka mydła Fa, słodkiej gumy, kawy i świeżych pomarańczy
Ciotka z Chicago przysłała nam kawałek swojego jasnego nieba
W tym małym pudełku, nad którym z zachwytu każdy z nas prawie tańczył
Pre-Chorus
Wyciągaliśmy te skarby jak relikwie, jedna po drugiej rzecz
A za oknem szary deszcz ze śniegiem próbował naszą radość zmyć precz
Chorus
Ooo, rdzawy blues nad szarym kartonem zza morza!
Gdzie tliła się dla nas ta nowa, daleka zorza
Te dżinsy za długie o krok, te czekolady ze złotą koroną
Ogrzewały naszą biedę, tak dobrze w tych blokach chronioną
Mieliśmy w rękach obcy świat, tak piękny, że aż bolał wzrok...
Dlaczego ten zapach zza oceanu tak szybko rozwiał nasz mrok?
Verse 2
Babcia płakała cicho, czytając krótki, dołączony list
Ciotka pisała, że tęskni, że tam też nie wszystko jest ze złota
Że tęskni za zapachami naszych lasów i wieczornym chłodem
Że tam, w wielkim mieście, też zjada człowieka samotność i tęsknota
Dziś te wszystkie paczki to tylko banalne, codzienne paczkomaty
Klikasz i masz, bez czekania, bez duszy, bez wielkich wzruszeń na dnie
A ja do dzisiaj pamiętam ten dreszcz, gdy otwierałem tamto pudło
I ten zapach, co pozwalał nam wierzyć, że gdzieś jest lepszy brzeg w mgle
Chorus
Ooo, rdzawy blues nad szarym kartonem zza morza!
Gdzie tliła się dla nas ta nowa, daleka zorza
Te dżinsy za długie o krok, te czekolady ze złotą koroną
Ogrzewały naszą biedę, tak dobrze w tych blokach chronioną
Mieliśmy w rękach obcy świat, tak piękny, że aż bolał wzrok...
Dlaczego ten zapach zza oceanu tak szybko rozwiał nasz mrok?
Guitar Solo
(Screaming tube distortion, long crying bends full of longing and distance)
Bridge
Składałem puste papierki po gumach...
By pachniały w moim szkolnym piórniku jeszcze przez rok.
Ten zapach dawał nam siłę, by przetrwać...
Kolejny szary, zimny krok.
Outro
Pusta skrzynia z drewna.
Karton wyrzucony na śmietnik.
Zapach wywietrzał z pokoju.
Został tylko ten rdzawy blues...
I pusta dłoń.
End