Intro
(Water pipes knocking softly in a concrete apartment block)
(A bathroom window rattling in the wind)
Verse 1
W małej łazience przy kuchennych drzwiach,
Stała pralka starsza niż niejeden sen.
Biała obudowa, porysowana farba,
Ale działała przez każdy dzień.
Wieczorem słychać było jej ciężki oddech,
Gdy wirowała przez pół nocy.
Ten metaliczny, znajomy dźwięk,
Był częścią naszego domu.
Mama rozwieszała pranie na balkonie,
Gdy pachniało deszczem i latem.
Proste chwile, zwykłe obowiązki,
Które dziś mają wartość złota.
Pre-Chorus
Nie pamiętałem wtedy...
Że codzienność...
Może być kiedyś wspomnieniem.
Chorus
(Full emotional blues-rock)
Ooo... stara pralka w łazience...
Ile rodzinnych dni widziałaś.
Koszule po pracy,
Dziecięce ubrania,
Ręczniki po letnich wakacjach.
Nie była nowa...
Nie była idealna...
Ale należała do naszego świata.
Verse 2
(Music strips down, intimate baritone)
W mieszkaniu pachniało proszkiem i obiadem,
Radio grało cicho z drugiego pokoju.
Sąsiad wiercił dziurę za ścianą,
A życie płynęło swoim rytmem.
Nikt nie wyrzucał rzeczy po jednym roku,
Naprawiało się to, co było ważne.
Każda rzecz miała swoją historię,
Każda zostawiała jakiś ślad.
Dzisiaj wszystko wymieniamy szybko,
Nowe rzeczy przychodzą bez wspomnień.
A ja czasem tęsknię za tym,
Co było stare, ale nasze.
Chorus
Ooo... stara pralka w łazience...
Jeszcze słyszę jej spokojny rytm.
Jak serce domu,
Które biło każdego dnia.
Nie chodziło o sprzęty...
Nie chodziło o rzeczy...
Chodziło o ludzi,
Którzy byli obok.
Guitar Solo
(Harmonica like a distant memory)
(Soft accordion underneath)
Bridge
Wir...
Szum...
Ostatnie obroty...
I cisza...
Tak wiele zwykłych dźwięków...
Zostało w pamięci.
Outro
(The washing machine slowly stops)
Łazienka jest już inna...
Dom też się zmienił...
Ale gdzieś w środku...
Nadal słychać...
Stary rytm naszego życia.