Intro
(The metallic shutter of a small kiosk rolling up at dawn)
(A bicycle passes through a puddle)
(Distant radio playing an old Polish song)
Verse 1
Pod naszym blokiem stał mały kiosk,
Z okienkiem otwieranym o świcie.
Pachniał gazetą, tytoniem i deszczem,
Jakby sprzedawał kawałki codziennego życia.
Kupowałem gumę, oranżadę i marzenia,
Za drobne liczone w dziecięcej dłoni.
Pani zza szyby znała wszystkich po imieniu,
I zawsze pytała, czy wszystko w porządku.
Na wystawie żółkły stare czasopisma,
Obok pocztówek z morzem i górami.
Patrzyłem na nie jak na okna do świata,
Choć cały mój świat był kilka pięter wyżej.
Pre-Chorus
Wieczorem neon mrugał nieśmiało...
A osiedle oddychało spokojnym snem...
Chorus
(Full emotional blues-rock band)
Ooo... kiosk pod blokiem jeszcze świeci w mojej pamięci...
Tam zaczynały się wszystkie małe podróże.
Kilka monet, kilka słów,
I człowiek czuł się mniej samotny.
Dziś mijam wielkie sklepy pełne światła,
Ale nigdzie nie ma tamtego ciepła.
Bo czasem największym luksusem,
Jest ktoś, kto pamięta twoje imię.
Verse 2
Zimą przychodziłem po gazetę dla ojca,
I chleb, który grzał dłonie przez rękawiczki.
Latem kupowaliśmy lody na patyku,
Które topniały szybciej niż nasze rozmowy.
Pod kioskiem spotykało się pół osiedla,
Ktoś wracał z pracy, ktoś prowadził dziecko do szkoły.
Tam krzyżowały się zwykłe ludzkie drogi,
I nikt nie był dla nikogo obcy.
A kiedy zamykano okienko na noc,
Cisza rozlewała się po chodnikach.
Tylko wiatr przewracał kartki starych gazet,
Jakby czytał historię naszego życia.
Chorus
Ooo... kiosk pod blokiem jeszcze świeci w mojej pamięci...
Choć dawno przykrył go kurz i nowe reklamy.
Tam nauczyłem się mówić "dzień dobry",
I tam zrozumiałem, że świat tworzą ludzie.
Nie został po nim żaden wielki pomnik...
Tylko tysiące małych wspomnień.
Guitar Solo
(Harmonica answers softly, like a distant train whistle)
Bridge
Zamknięte okienko...
Pusta skrzynka po gazetach...
Krople deszczu na szybie...
I jedno ciche: "Do jutra"...
Outro
Kiosk już nie wróci...
Ale kiedy czuję zapach mokrej gazety...
Znów mam dziesięć lat...
I biegnę przez osiedle do domu...