Intro
(Footsteps on early morning pavement, birds chirping softly in the city)
Verse 1
Szary, chłodny poranek, mgła jeszcze osiedla nie chce opuścić
W dłoni trzymam sznurkową siatkę, w której drży kilka szklanych ciał
Idę do „Społem” na rogu, z powracającym co rano dźwiękiem
Tłukących się butelek, które każdy z nas w piwnicy cicho dbał
Mleko z szeroką szyjką, zamknięte błyszczącym, srebrnym kapslem
Który zdejmowało się palcem, by zlizać najgłębszy, tłusty krem
Pani sklepowa w niebieskim fartuchu liczy puste szkło na skrzynki
Wpisując zwrot w gruby zeszyt, z głośnym, miarowym westchnieniem
Pre-Chorus
Złoty kapsel za tłuste, niebieski za kwaśny, czysty smak...
Te butelki to była waluta, której tak często było nam brak
Chorus
Ooo, rdzawy blues brzęczącego w siatkach szkła!
Gdy całe osiedle z butelkami pod sklepem od rana gna
Zwrócić kawałek wczorajszego dnia, by kupić świeży chleb
I patrzeć, jak słońce powoli rozgrzewa ten szary, wysoki step
Mieliśmy tak niewiele, grosze odliczane na zimny blat...
Dlaczego ten prosty, szklany świat tak bezpowrotnie zbladł?
Verse 2
Pamiętam, jak zbieraliśmy z chłopakami butelki po piwie w krzakach
By uzbierać na oranżadę i tę jedną gumę z obrazkiem zza mórz
Każda kaucja oddana w sklepie była jak małe, wielkie zwycięstwo
Które wyrywało nas z biedy, zanim przykrył nas osiedlowy kurz
Dziś wszystko jest w plastiku, jednorazowe, bezwartościowe i puste
Wyrzucane na sterty śmieci, bez pamięci o tamtych skromnych dniach
A we mnie wciąż żyje ten dźwięk szklanej kolejki o świcie
I ten zapach zimnego mleka, co chłodził usta w najgorszych snach
Chorus
Ooo, rdzawy blues brzęczącego w siatkach szkła!
Gdy całe osiedle z butelkami pod sklepem od rana gna
Zwrócić kawałek wczorajszego dnia, by kupić świeży chleb
I patrzeć, jak słońce powoli rozgrzewa ten szary, wysoki step
Mieliśmy tak niewiele, grosze odliczane na zimny blat...
Dlaczego ten prosty, szklany świat tak bezpowrotnie zbladł?
Guitar Solo
(Screaming tube distortion, long crying bends, dramatic delays)
Bridge
„Brak butelek na wymianę...” – mówi napis na brudnej szybie.
I musisz odejść z kwitkiem, niosąc z powrotem swój mały ciężar.
Zostaje tylko ten brzęk w uchu...
Gdy wracam sam na puste podwórko.
Outro
Srebrny kapsel rzucony pod nogi.
Pęknięte szkło na betonie.
Mleko dawno wypite.
Został tylko ten rdzawy blues...
W mojej głowie.
End