Intro
(Faint hum of an old-fashioned hair dryer, tape hiss)
Verse 1
Stary zakład fryzjerski na rogu wciąż pachnie tak samo
Mydłem do golenia, tytoniem i wodą brzozową
Pan Henryk od lat trzydziestu stoi przy tym samym fotelu
I z tą samą pokorą nad każdą pochyla się głową
W wielkim, porysowanym lustrze z grubego szkła
Widzę, jak bardzo zmieniła się moja zmęczona twarz
Kiedyś przychodziłem tu z ojcem, trzymając go mocno za rękę
Dziś patrzę w to szkło i pytam: „Czasie, ile mi jeszcze dasz?”
Pre-Chorus
Srebrne nożyczki tną cicho moje pierwsze siwe włosy
Odmierzając sekundy naszej wspólnej, szarej doli
Chorus
Ooo, spójrz w to lustro, co pamięta tyle twarzy!
Młodych chłopców z marzeniami i starych nędzarzy
Wszyscy staliśmy w tej samej kolejce po lepszy dzień
A dziś z tych wielkich planów został tylko blady cień
Zmieniają się rządy, padają mury z betonu i szkła...
A rdzawy blues w tym starym zakładzie wciąż trwa
Verse 2
Pan Henryk milczy, tylko czasem westchnie ciężko nad karkiem
Znał sekrety całego osiedla, każdego z nas ból i grzech
Pamięta tych, co odeszli, i tych, co uciekli za granicę
Jego nożyczki to najsmutniejszy, miarowy w mieście śpiew
Dziś salony są modne, błyszczące, bez duszy i wspomnień
Młodzi fryzjerzy nie pytają już o zdrowie ani o dom
Wracam do Henryka, choć jego dłoń już trochę się trzęsie
By ocalić te chwile, zanim zamkną ten cichy schron
Chorus
Ooo, spójrz w to lustro, co pamięta tyle twarzy!
Młodych chłopców z marzeniami i starych nędzarzy
Wszyscy staliśmy w tej samej kolejce po lepszy dzień
A dziś z tych wielkich planów został tylko blady cień
Zmieniają się rządy, padają mury z betonu i szkła...
A rdzawy blues w tym starym zakładzie wciąż trwa
Guitar Solo
(Screaming tube distortion, long crying bends, warm and dirty blues feel)
(Harmonica and accordion weave together in a beautiful, tearful dialogue)
Bridge
Nożyczki milkną...
Henryk strzepuje ręcznikiem ostatni pył.
„Gotowe, synek” – mówi cicho, z uśmiechem.
„Wyglądasz zupełnie... jak Twój ojciec, gdy żył”.
Outro
Woda brzozowa...
I chłodny wiatr na karku, gdy wychodzę w mgłę.
Lustro zostało za mną.
Ale te twarze...
Wciąż patrzą na mnie.
End