Intro
(Hiss of high-pressure steam pipes, wind howling outside)
Verse 1
Schodzę po stromych, betonowych schodach prosto w podziemny mrok
Gdzie dudni wielkie, węglowe serce naszego osiedla
Czerwony blask z otwartego paleniska rzuca cienie na tynk
A duszne powietrze pachnie siarką, miałem i dymem z piekła
Pan Józef w czarnym od sadzy drelichu dorzuca kolejny koks
Mówi cicho: „Trzeba karmić tę bestię, synek, by ludzie nie zamarzli w snach”
Siedzimy na drewnianej skrzyni, ogrzewając zmarznięte dłonie
Patrząc, jak iskry tańczą w powietrzu, rozwiewając nasz wieczny strach
Pre-Chorus
Woda syczy w rurach, mróz maluje szyby na pierwszym piętrze
A my tu, na samym dnie, pilnujemy by ogień nie zgasł w tym wnętrzu
Chorus
Ooo, gorący blues z podziemnej, ciemnej kotłowni!
Gdzie prosty węgiel ogrzewał serca ludzi ze studni
Choć na górze panował chłód, a w sercach zimowy czas
Ten skromny, czerwony żar tlił się w każdym z nas
Mieliśmy przetrwać tę najdłuższą, lodowatą z zim...
I ogrzać cały ten szary, betonowy dym!
Verse 2
Pamiętam te noce, gdy mróz ścinał oddech na klatce
A my uciekaliśmy tutaj, by złapać choć trochę oddechu
Józef parzył czarną herbatę w porysowanym, blaszanym kubku
Słuchaliśmy opowieści o świecie wolnym od grzechu i pośpiechu
Dziś te piece są zimne, zautomatyzowane, bezduszne i ciche
Nikt już nie dorzuca węgla z miłością, nikt nie czuwa przy ogniu nocą
Wracam myślami do tamtego podziemia, gdy świat dokoła zamarza
Szukając tej iskry, co potrafiła ogrzać nas z taką prostą mocą
Chorus
Ooo, gorący blues z podziemnej, ciemnej kotłowni!
Gdzie prosty węgiel ogrzewał serca ludzi ze studni
Choć na górze panował chłód, a w sercach zimowy czas
Ten skromny, czerwony żar tlił się w każdym z nas
Mieliśmy przetrwać tę najdłuższą, lodowatą z zim...
I ogrzać cały ten szary, betonowy dym!
Guitar Solo
(Screaming, dirty tube distortion, bending notes full of pain and fire)
Bridge
Piec powoli przygasa...
Józef zamyka ciężkie, żeliwne drzwiczki.
Zostaje tylko cichy, pomarańczowy żar...
I nasze cienie na chłodnej ścianie.
Outro
Gorące serce betonu...
Węgiel zamieniony w popiół.
Ogień zgasł na zawsze.
Został tylko ten dym...
I rdzawy blues.
End