Intro
(The heavy, metallic crackle and pop of burning coal and hot iron expanding)
Verse 1
Grudniowa noc skuła lodem całe miasto, od klatki do klatki
Godzina policyjna zbliżała się cicho, gasząc resztki jasnych okien
Na rogu ulicy, tuż przy przystanku, stał wysoki, żeliwny kosz
Koksownik dymił szarym czadem, walcząc z mroźnym wyrokiem
Ludzie wracający z wieczornej zmiany w hucie stali w milczeniu
Tuląc zmarznięte twarze w szorstkie, stawiane wysoko kołnierze
Podchodzili bliżej, wyciągając dłonie nad ten czerwony, pulsujący żar
Gdzie topniał strach, a szare twarze stawały się sobie bliższe i szczere
Pre-Chorus
Ktoś rzucił ciche słowo, ktoś inny podał dalej papierosa bez filtra
W blasku płonącego koksu każda chwila wydawała się mniej wilcza
Chorus
Ooo, rdzawy blues z koksownika na zmarzniętym rogu!
Gdy szukaliśmy iskry ciepła na tej trudnej, grudniowej drodze i progu
Ten gryzący dym w oczach, ten ogień tańczący na śnieżnym tle
Był jak małe, darmowe słońce, co ratowało nas przed mrozem we mgle
Mieliśmy tak niewiele, żeliwny kosz i ciepły oddech na mroźnym wietrze...
Dlaczego dziś w ciepłych domach wciąż czujemy chłód w ludzkim rejestrze?
Verse 2
Mój wujek wspominał, że tamtej nocy, gdy zepsuł się ostatni tramwaj
Stało tam z nim dziesięciu obcych ludzi, dzieląc się herbatą z jednej zakrętki
Nikt nie pytał, skąd jesteś, nikt nie patrzył wilkiem na drugiego człowieka
Bo ten wspólny płomień ogrzewał serca, zanim mróz zmienił je w sęki
Dziś idziesz przez zimowe miasto, oświetlone milionem kolorowych reklam
Masz ogrzewane przystanki, ciepłe kurtki i wzrok utkwiony w telefonie
Mijasz ludzi jak cienie, zamknięty w swoim własnym, sterylnym świecie
I nie znasz już tego uczucia, gdy obca dłoń przy ogniu twoją dłoń chłonie
Chorus
Ooo, rdzawy blues z koksownika na zmarzniętym rogu!
Gdy szukaliśmy iskry ciepła na tej trudnej, grudniowej drodze i progu
Ten gryzący dym w oczach, ten ogień tańczący na śnieżnym tle
Był jak małe, darmowe słońce, co ratowało nas przed mrozem we mgle
Mieliśmy tak niewiele, żeliwny kosz i ciepły oddech na mroźnym wietrze...
Dlaczego dziś w ciepłych domach wciąż czujemy chłód w ludzkim rejestrze?
Guitar Solo
(Screaming tube distortion, long crying bends mimicking the crackle of fire and biting cold)
(Harmonica and accordion weave together, heavy, smoky, and deeply moving)
Bridge
Żar powoli przygasa, sypiąc iskrami na czarny, wydeptany lód...
Ostatni przechodzień odchodzi w stronę ciemnego osiedla z wielkiej płyty.
Więcej węgla nikt już nie dorzuci, metal stygnie powoli na wietrze.
„Trzeba iść” – szepczę sam do siebie, chowając ręce głęboko w kieszenie.
I to ciepło z żeliwnego kosza...
Niosę w sobie przez całą noc.
Outro
Żarzący się koks na rogu ulicy.
Iskry gasnące na białym śniegu.
Mroźna zima, która odeszła do historii.
Został tylko ten rdzawy blues...
I to wieczne ciepło w nas.
End