Intro
(Liquid splashing gently into plastic trays, water dripping in a sink)
Verse 1
Naciągałem ciężki koc na drzwi naszej ciasnej łazienki
By żaden promień słońca nie zabił ukrytych na kliszy chwil
Czerwona żarówka rzucała na kafelki krwawy, ciepły blask
A w powietrzu unosił się ostry, chemiczny zapach odczynników i pył
Ojciec ostrożnie wyciągał z koreksu czarną taśmę filmu „ORWO”
Przelewając płyny z dbałością, jakby odprawiał prastary, święty kult
Trzymałem w pogotowiu szczypce, wstrzymując oddech ze strachu
Czekając na ten moment, gdy szary papier zaleje wodny nurt
Pre-Chorus
I nagle w białej kuwecie, pośród kwaśnego utrwalacza fal
Wyłaniał się twój uśmiech, zamazany blok i tamten dawny żal
Chorus
Ooo, rdzawy blues z łazienki w czerwonym świetle!
Gdy każda chwila na papierze rodziła się tak szlachetnie
Mokre zdjęcia wisiały na sznurkach, spięte klamrami do prania
Czekając na rano, by stać się świadkiem naszego kochania
Mieliśmy tak niewiele, trzydzieści sześć klatek i marzeń wielki głód...
Dlaczego dziś w tysiącach zdjęć zgubiliśmy tamten oczekiwania cud?
Verse 2
Moja siostra pamięta do dziś tamto zdjęcie z wakacji nad rzeką
Gdy słońce prześwietliło kliszę i wyszedł tylko mglisty, biały ślad
Nikt nie płakał, bo ten błąd też miał swój własny, dziwny urok
Zostawiając w pamięci niedoskonały, ale prawdziwy nasz świat
Dziś robisz setki zdjęć telefonem, które giną gdzieś w cyfrowym niebycie
Nikt ich nie dotyka, nikt nie czuje zapachu schnącego papieru pod wieczór
Wszystko jest ostre, czyste, sztuczne i bezpowrotnie natychmiastowe
A ja tęsknię za tamtym wyczekiwaniem na klatki czarno-białe i nowe
Chorus
Ooo, rdzawy blues z łazienki w czerwonym świetle!
Gdy każda chwila na papierze rodziła się tak szlachetnie
Mokre zdjęcia wisiały na sznurkach, spięte klamrami do prania
Czekając na rano, by stać się świadkiem naszego kochania
Mieliśmy tak niewiele, trzydzieści sześć klatek i marzeń wielki głód...
Dlaczego dziś w tysiącach zdjęć zgubiliśmy tamten oczekiwania cud?
Guitar Solo
(Screaming tube distortion, long crying bends, dramatic delays)
(Harmonica and accordion weave together, mimicking the slow emerging of an image in a tray)
Bridge
Ojciec wyłącza czerwoną żarówkę...
Zwykłe światło razi w oczy, zdejmujemy koce z drzwi.
Zdjęcia na sznurku powoli schną, zwijając lekko brzegi.
„Dobre wyszły, synek” – mówi cicho, patrząc na naszą rodzinę.
I ten papierowy uśmiech zostaje z nami...
Na całe długie lata.
Outro
Zapach utrwalacza na palcach.
Mokre klamki do bielizny.
Klisza zwinięta w pudełku.
Został tylko ten rdzawy blues...
I te czarno-białe sny.
End