

Intro
(Metal spoon clinking against a thin glass, kettle boiling and whistling)
Verse 1
Pamiętam ten zapach ze sklepu „Społem”, gdy rano otwierano drzwi
Ciężki, głęboki aromat świeżo mielonej kawy sypanej na wagę
Ludzie stali w ogonku po sto gramów tego czarnego, rzadkiego cudu
By potem w małym pokoju, przy ławie, celebrować każdą jej powagę
Dwie łyżeczki zmielonych ziaren sypane prosto w cienkie szkło
Słupek wrzątku z emaliowanego czajnika parzył palce przez plastikowy koszyczek
Fusy powoli opadały na dno, tworząc ciemną, gęstą mgłę
Z której matka z sąsiadką czytały los, gdy zgasł już słońca znicz
Pre-Chorus
Dym z papierosów „Popularnych” unosił się ciężko pod sam sufit
A my sączyliśmy tę naszą „plujkę”, wierząc, że jutro nas nie zawiedzie i nie oszuka
Chorus
Ooo, rdzawy blues z fuzami na dnie szklanki!
Gdy w oparach gęstej kawy mijały nam poranki
Ten metalowy koszyczek, ten szorstki, cierpki smak
Był naszym małym paryskim salonem, którego tak bardzo było nam brak
Mieliśmy tylko ten gorzki łyk i te proste, szczere rozmowy...
Dlaczego dziś w modnych kawiarniach nikt już nie jest do nich gotowy?
Verse 2
A gdy w szafce brakowało ziaren, babcia gotowała na płycie „Anatola”
Zbożowy napar z mlekiem i kożuchem, słodzony miodem lub białym cukrem
Wszyscy piliśmy z jednego garnka, siedząc ciasno przy kuchennym stole
Gdy za oknem milicja patrolowała ulice pod zimnym, nocnym lukrem
Dziś masz maszyny z guzikami, bezduszne kubki na wynos z tektury
Ludzie piją w pośpiechu, patrząc w ekrany, zamiast w drugiego człowieka oczy
Zniknął ten powolny rytuał, gdy na dno opadał cały ten nasz pył
I zapomnieliśmy już dawno, jak pachniał ten dom, w którym każdy z nas kiedyś żył
Chorus
Ooo, rdzawy blues z fuzami na dnie szklanki!
Gdy w oparach gęstej kawy mijały nam poranki
Ten metalowy koszyczek, ten szorstki, cierpki smak
Był naszym małym paryskim salonem, którego tak bardzo było nam brak
Mieliśmy tylko ten gorzki łyk i te proste, szczere rozmowy...
Dlaczego dziś w modnych kawiarniach nikt już nie jest do nich gotowy?
Guitar Solo
(Screaming tube distortion, long crying bends, dramatic delays)
Bridge
Ostatni łyk zostaje nietknięty...
Nikt nie chce pić gorzkich fuzów z dna.
Sąsiadka żegna się cicho, wychodząc w zimną noc.
Zostaje pusta szklanka w metalowej rączce...
I ta cisza, co w kątach gra.
Outro
Zimny koszyczek na stole.
Fusy wyschły na kamień.
Zapach kawy ulotnił się z pokoju.
Został tylko ten rdzawy blues...
I pusta szklanka.
End
PRL · Upbeat · 82 BPM — warm analog polysynth chords, LinnDrum machine, chorused bass, arpeggiated synth, clean guitar
Every track is original music owned by WeavyAudio and licensed for unlimited commercial use — public performance in venues, streaming, social media, video, podcasts and advertising. It is produced with commercially-licensed tools and human-reviewed before release, so no third-party PRO royalties (ASCAP · BMI · PRS · GEMA · ZAiKS) apply. Redistribution or resale of the raw audio file itself is not permitted. Full terms in the licence agreement.