Intro
(Rhythmic, heavy "thud... thud... thud..." of a wicker carpet beater hitting a thick rug)
(Distant laughter of kids, squeak of old metal joints)
(A warm, weeping blues harmonica starts, mimicking a lazy Saturday afternoon)
Verse 1
Sobotni poranek zaczynał się zawsze tak samo, bez taryfy ulgowej
Głośnym, miarowym dudnieniem, co niosło się echem po bloku
Sąsiedzi ciągnęli na podwórko ciężkie, zakurzone dywany z salonu
By rzucić je na metalowe rury i wybić z nich cały ten kurz z boku
Drewniane lub wiklinowe trzepaczki kreśliły w powietrzu swój taniec
A chmura pyłu unosiła się wysoko, prosto w szare, miejskie niebo
Ale gdy tylko dorośli zwijali swoje wełniane skarby pod pachę
Trzepak stawał się nasz... i nie potrzebowaliśmy niczego innego
Pre-Chorus
Zimne rury pachniały rdzą, deszczem i naszymi brudnymi dłońmi
Gdy wisząc głową w dół, patrzyliśmy na świat zupełnie innymi
Chorus
Ooo, rdzawy blues z podwórkowego trzepaka!
Gdzie rosła i uczyła się życia każda ulica i paka
Te fikołki ze strachem w oczach, te rozmowy do późnej nocy
Gdy sąsiadki z okien pilnowały nas bez żadnej pomocy
Mieliśmy tak niewiele, rurę z żelaza i zdarty na betonie łokieć...
Dlaczego dziś na pustych placach tak cicho i smutno jest okiem?
Verse 2
Mój kumpel z tamtych lat mówił mi wczoraj przy zimnym piwie
Że na tym trzepaku po raz pierwszy dotknął dłoni dziewczyny
Siedzieli na górnej poprzeczce, z nogami wiszącymi nad ziemią
Gdy całe osiedle powoli tonęło w cieniach wieczornej godziny
Dziś podwórka są ciche, ogrodzone, pełne plastikowych zabawek z atestem
Dzieciaki siedzą w domach, patrząc w ekrany bez żadnych marzeń i słów
Nikt już nie ćwiczy „jaskółki” na rurze, nikt nie rzuca wyzwania grawitacji
Zniknął ten nasz stary, metalowy tron ze środka betonowych snów
Chorus
Ooo, rdzawy blues z podwórkowego trzepaka!
Gdzie rosła i uczyła się życia każda ulica i paka
Te fikołki ze strachem w oczach, te rozmowy do późnej nocy
Gdy sąsiadki z okien pilnowały nas bez żadnej pomocy
Mieliśmy tak niewiele, rurę z żelaza i zdarty na betonie łokieć...
Dlaczego dziś na pustych placach tak cicho i smutno jest okiem?
Guitar Solo
(Screaming tube distortion, long crying bends, dramatic delays)
Bridge
Mama woła przez okno na trzecim piętrze...
„Do domu! Kolacja stygnie, zaraz będzie ciemno!”
Zsuwamy się powoli z rur, obiecując sobie, że jutro znów tu będziemy.
Trzepak zostaje sam...
W chłodnym, wieczornym cieniu.
Outro
Zardzewiała rura.
Ślad po dywanie w pyle.
Echo dawnych krzyków.
Został tylko ten rdzawy blues...
I to stare podwórko w nas.
End