Intro
(A cozy evening atmosphere)
Verse 1
Lubię, kiedy kobieta się uśmiecha,
Nie dlatego, że musi — lecz że chce.
Kiedy w oczach nosi spokój,
I potrafi śmiać się z małych rzeczy.
Lubię, kiedy mówi szczerze,
Nawet jeśli prawda bywa trudna.
Bo szczerość jest piękniejsza,
Niż tysiąc słów bez znaczenia.
Lubię, kiedy idzie obok,
Nie przed kimś i nie za kimś.
Bo prawdziwa miłość rodzi się tam,
Gdzie dwoje ludzi idzie razem.
Pre-Chorus
Nie zachwyca mnie...
To, co błyszczy.
Lecz to,
Co zostaje w sercu.
Chorus
(Full romantic jazz-pop)
Lubię, kiedy kobieta...
Ma w sobie światło i odwagę.
Potrafi marzyć,
I wierzyć mimo burz.
Lubię, kiedy kobieta...
Kocha całym sercem.
Bo największe piękno,
Nigdy nie mieszka tylko w oczach.
Verse 2
Lubię, kiedy słucha uważnie,
I sama chce być wysłuchana.
Kiedy szanuje cudze marzenia,
Tak samo jak własne.
Lubię, kiedy nie udaje,
Że jest kimś innym dla świata.
Bo najpiękniej wygląda człowiek,
Który pozostaje sobą.
Nie szukam ideału,
Bo takich nie stworzył los.
Szukam serca, które potrafi
Śmiać się, wybaczać i kochać.
Bridge
Najpiękniejsza kobieta...
To nie ta bez wad.
To ta,
Przy której można być sobą.
Final Chorus
Lubię, kiedy kobieta...
Patrzy z nadzieją przed siebie.
I swoją obecnością,
Rozjaśnia zwyczajny dzień.
Lubię, kiedy kobieta...
Jest piękna od środka.
Bo właśnie takie piękno,
Nigdy nie przemija.
Outro
Lubię, kiedy kobieta...
Nie próbuje być doskonała.
Wystarczy,
Że jest prawdziwa.