Intro
(Wind howling softly, the rustle of stiff, frozen cardboard on gravel)
Verse 1
Grudniowy wiatr smagał twarz na miejskim, gwarnym targowisku
Gdzie zapach szaszłyków mieszał się z dymem z koksowników w tle
Ojciec odkładał grosz do grosza, by spełnić moje wielkie marzenie
O szorstkich, niebieskich jeansach, co miały zmienić całe życie me
Stoję boso na kawałku szarego, przemoczonego od śniegu kartonu
Sprzedawca trzyma nad moją głową starą, wyblakłą kotarę z ortalionu
„Wciągaj brzuch, młody, one się jeszcze rozejdą, to porządny jeans!”
A ja walczę z lodowatym suwakiem, czując, jak mróz szczypie i tli się w nas
Pre-Chorus
W domu położę się na łóżku, by widelcem dopiąć ten ciasny pas
Byle tylko wyjść na ulicę i poczuć, że cały ten szary świat należy do nas
Chorus
Ooo, rdzawy blues z przymierzania jeansów na kartonie!
Gdy dla odrobiny wolności marzły nam stopy i dłonie
Te twarde, niebieskie nogawki, co po praniu stały same w kącie
Były jak pancerz przed szarością, jak słońce na naszym horyzoncie
Mieliśmy tak niewiele, kawałek tektury i upragniony denim na sobie...
Dlaczego dziś przy szafach pełnych ubrań tak pusto jest w ludzkiej osobie?
Verse 2
Mój kumpel do dzisiaj pamięta, jak twarde były te polskie „Odry”
Które wycierało się pumeksem na kolanach, by miały ten modny, jasny ton
Każda nitka, każda skórzana naszywka z tyłu miała swoją wielką cenę
W czasach, gdy własny styl trzeba było wyrywać szarości z rąk
Dziś idziesz do luksusowej galerii, przymierzasz w ciepłym, jasnym boksie
Wyrzucasz ciuchy po jednym sezonie, nie czując do nich żadnej więzi
Zniknął ten dreszcz, ten mroźny trud i ta duma z ciężko zdobytych spodni
Które nosiło się latami, cerując każdą dziurę na pamiątkę tamtych dni
Chorus
Ooo, rdzawy blues z przymierzania jeansów na kartonie!
Gdy dla odrobiny wolności marzły nam stopy i dłonie
Te twarde, niebieskie nogawki, co po praniu stały same w kącie
Były jak pancerz przed szarością, jak słońce na naszym horyzoncie
Mieliśmy tak niewiele, kawałek tektury i upragniony denim na sobie...
Dlaczego dziś przy szafach pełnych ubrań tak pusto jest w ludzkiej osobie?
Guitar Solo
(Screaming tube distortion, long crying bends, dramatic delays)
(Harmonica and accordion weave together, cold, sharp, yet full of youth and pride)
Bridge
Ojciec płaci odliczonymi banknotami...
Zwijamy stary karton, a sprzedawca uśmiecha się szeroko pod wąsem.
Idę przez miasto w nowych, sztywnych spodniach, robiąc nienaturalnie długie kroki.
„Wyglądasz jak król, synek” – mówi ojciec, klepiąc mnie po ramieniu.
I nagle ten grudniowy mróz...
Przestaje parzyć.
Outro
Szary karton rzucony na śnieg.
Sztywne nogawki schnące przy kaloryferze.
Metalowy suwak zacięty na zawsze.
Został tylko ten rdzawy blues...
I ten niebieski krok w nas.
End