Intro
(Atmosphere of a busy Sunday flea market, distant chatter, metal clanging)
(Tape hiss, crackling vinyl record)
(A sharp, crying blues harmonica cuts through the crowd noise)
Verse 1
Niedzielny poranek, mgła jeszcze opada na plac
Na maskach starych Fiatów leży cały nasz świat
Zardzewiałe klucze, lampowe radia, płyty z zachodu
I zapach benzyny zmieszany z twardym tchnieniem głodu
Mężczyźni w ortalionach palą tanie papierosy
Dyskutując o życiu, jakby znali każdy jego zwrot
Kupowałem tu marzenia owinięte w szary papier
Wierząc, że zachodni błysk odmieni nasz szary los
Pre-Chorus
Wszystko z drugiej ręki, wszystko trochę zużyte
Jak nasze młode lata, w tym betonie wyryte
Chorus
Ooo, rdzawa giełda naszych dawnych snów!
Gdzie za parę groszy kupowało się wiarę bez słów
Gdzie każdy stary winyl miał zapach wolności
A w oczach ludzi tliły się resztki dumnej godności
Mieliśmy tak niewiele, a w sercu wielki kram...
Dziś stoję pośród pustki i handluję żalem sam
Verse 2
Pamiętam te dżinsy z Pewexu, co pachniały innym światem
I stary magnetofon, na który odkładałem cały rok
Dziś te wszystkie skarby leżą bezużyteczne w błocie
Nikogo już nie dziwi ten jaskrawy, obcy krok
Ludzie, którzy tu stali, dawno poszli w swoją stronę
Zostały puste place, na których wiatr cicho łka
A ja wciąż trzymam w dłoni tę porysowaną płytę
I słucham jak igła po moich wspomnieniach gna
Chorus
Ooo, rdzawa giełda naszych dawnych snów!
Gdzie za parę groszy kupowało się wiarę bez słów
Gdzie każdy stary winyl miał zapach wolności
A w oczach ludzi tliły się resztki dumnej godności
Mieliśmy tak niewiele, a w sercu wielki kram...
Dziś stoję pośród pustki i handluję żalem sam
Guitar Solo
(Screaming tube distortion, crying bends, deep blue-rock feel)
Bridge
„Za ile ten stary zegarek?” – pyta ktoś w mgle.
„Dla pana za darmo... i tak nie odmierza już chwil”.
Oddaję kawałek siebie za bezcen, w ten deszczowy dzień...
Zostawiając na piasku kolejny swój cień.
Outro
Giełda się zwija...
Pakują stare marzenia do skórzanych teczek.
Zostaje tylko czysty beton.
I ten rdzawy blues...
W mojej głowie.
End