Intro
(Old wooden sledge runners sliding over ice)
(Winter wind passing between apartment blocks)
(A distant child laughing in the snow)
Verse 1
W piwnicy pod schodami stały stare sanki,
Pokryte kurzem po wielu zimach.
Drewniane płozy, metalowe uchwyty,
Pamiętały każdy śnieżny dzień.
Ojciec naprawiał je przed zimą,
Dokręcał śruby i poprawiał deski.
Mówił: "Jeszcze posłużą wiele lat",
A my wierzyliśmy w każde słowo.
Na górce za blokiem zaczynała się przygoda,
Kilka metrów śniegu było wielkim światem.
Krzyk radości mieszał się z zimnym powietrzem,
A dzień kończył się dopiero po zmroku.
Pre-Chorus
Nie mieliśmy drogich zabawek...
Nie potrzebowaliśmy wiele...
Bo śnieg pod nogami...
Był naszym królestwem.
Chorus
(Full emotional blues-rock)
Ooo... drewniane sanki...
Nadal jadą przez moje wspomnienia.
Po białych ulicach dzieciństwa,
Po wzgórzach dawnych marzeń.
Nie miały silnika...
Nie miały świateł...
Ale niosły nas dalej...
Niż wszystkie drogi świata.
Verse 2
(Music strips down, intimate baritone)
Pamiętam czerwone policzki,
Zamarznięte rękawiczki i śmiech.
Herbatę po powrocie do domu,
I ciepło bijące z kuchni.
Sąsiad pomagał pchać pod górę,
Kiedy śnieg był zbyt głęboki.
Dzieci z różnych klatek schodowych,
Razem tworzyły jedną rodzinę.
Dzisiaj sanki stoją gdzieś zapomniane,
A zimy nie takie jak dawniej.
Ale czasem pierwszy śnieg przypomina,
Że szczęście było bardzo blisko.
Chorus
Ooo... drewniane sanki...
Jeszcze słyszę ich ślizg po śniegu.
Jeszcze słyszę głosy dzieci,
Które wołały moje imię.
Nie tęsknię za zimą...
Nie tęsknię za tamtą górką...
Tęsknię za chwilą,
Gdy świat był prostszy.
Guitar Solo
(Harmonica like a cold winter evening)
Bridge
(Only wind and wooden sledge sounds)
Skrzyp śniegu...
Dźwięk płóz...
Oddech w mroźnym powietrzu...
I chwila...
Która została na zawsze.
Outro
Sanki zostały w piwnicy...
Dzieci dorosły...
Śnieg stopniał...
Ale tamta zima...
Nadal trwa.