Intro
(Atmosphere of rain on concrete streets, distant train station whistle, old cassette tape hiss)
Verse 1
Zardzewiała rynna płacze na szarym balkonie
Na czwartym piętrze, tam, gdzie czas na chwilę stanął
Ojciec mył ręce ze smaru, gdy wracał z dworca
Matka parzyła „Popularną” ze szklanki, rano
Zdzierałem kolana na betonowych płytach
Świat pachniał mokrym tynkiem i dymem z kominów
Dziś patrzę na te bloki z wielkiej płyty
I szukam w oknach twarzy... których już nie ma, synu
Pre-Chorus
(Accordion enters)
Stary Kasprzak kręcił taśmę, aż pękł wątły sznur
Został tylko ten deszcz... i ten betonowy kurz
Chorus
Ooo, rdzawy blues zza żelaznych bram!
Gdzie każdy z nas był wolny, choć tak bardzo sam
Mieliśmy tak niewiele, a w sercu cały świat
Gdy wiatr gnał liście przez tamtych kilka lat
W kieszeni klucz na szyi i garść gorzkich łez...
Czy to już koniec drogi, czy dopiero kres?
Verse 2
Kolejowy gwizd rozcinał nocne niebo nad miastem
W kolejce po nadzieję stało się do rana
Pamiętam zapach chleba z cukrem i wodą
I tę piosenkę, co w radiu była zakazana
Dziś na tych samych ulicach neony gasną chłodno
Młodzi biegną gdzieś ślepo, nie patrząc już w gwiazdy
Ja stoję tu z tą samą, zniszczoną gitarą
W klatce schodowej, którą znał tu kiedyś każdy
Chorus
Ooo, rdzawy blues zza żelaznych bram!
Gdzie każdy z nas był wolny, choć tak bardzo sam
Mieliśmy tak niewiele, a w sercu cały świat
Gdy wiatr gnał liście przez tamtych kilka lat
W kieszeni klucz na szyi i garść gorzkich łez...
Czy to już koniec drogi, czy dopiero kres?
Guitar Solo
(Dueling with emotional harmonica)
Bridge
Gryzły nas te wspomnienia...
Jak stary, wełniany koc.
Ale było w nich jakieś ciepło.
Jakaś... ludzka moc.
Outro
Jeszcze tli się nadzieja...
Na dnie szklanki...
W szarym bloku.
End