Intro
(Soft, rhythmic click-clack of wooden knitting needles)
Verse 1
Zima stulecia skuła lodem całe nasze wielkie miasto
Kaloryfer w pokoju był zimny jak pusta, blaszana puszka
Matka siedziała w fotelu pod lampą, miarowo ruszając drutami
Szyjąc dla mnie wielki, szary sweter ze sprutej wełny od braciszka
Ten sweter gryzł w szyję tak mocno, że aż ciekły mi łzy
Bawełniane rajstopy wiecznie opadały, marszcząc się na kolanach
Ale gdy przychodził wieczór i mróz na szybie pisał swoje złe sny
Wskakiwałem pod wielką, ciężką pierzynę, mocno w nią wtulony od rana
Pre-Chorus
Puchowa góra z gęsiego pierza, uszyta przez babcię na wsi dawno temu
Chroniła nas przed tym zimnem i strachem, sama nie wiedząc czemu
Chorus
Ooo, rdzawy blues pod ciężką, ciepłą pierzyną!
Gdy minuty w tym mroźnym pokoju tak powoli płyną
Ten szorstki sweter, co gryzł nas w kark każdego dnia
Był jak pancerz, który przed całym światem nas tlił i dbał
Mieliśmy tak niewiele, wełniany splot i babciny, miękki puch...
Dlaczego dziś w ciepłych domach tak bardzo marznie nasz duch?
Verse 2
Moja ciotka wspominała niedawno z cichym, ciepłym uśmiechem
Jak darło się pierze u sąsiadki przy stole pełnym herbaty i plotek
Kobiety śpiewały stare pieśni, a biały puch latał po całej izbie
Tworząc chmurę, w której znikał każdy powszedni kłopot i smutek
Dziś mamy lekkie, sztuczne kołdry, nowoczesne, ciche ogrzewanie
Kupujemy markowe ubrania, co nie gryzą i pasują idealnie do figur
A jednak rzadko kiedy czujemy to prawdziwe, głębokie bezpieczeństwo
Gdy człowiek zapadał się w puch po uszy, uciekając przed światem bez chmur
Chorus
Ooo, rdzawy blues pod ciężką, ciepłą pierzyną!
Gdy minuty w tym mroźnym pokoju tak powoli płyną
Ten szorstki sweter, co gryzł nas w kark każdego dnia
Był jak pancerz, który przed całym światem nas tlił i dbał
Mieliśmy tak niewiele, wełniany splot i babciny, miękki puch...
Dlaczego dziś w ciepłych domach tak bardzo marznie nasz duch?
Guitar Solo
(Screaming tube distortion, long crying bends, dramatic delays)
(Harmonica and accordion weave together, mimicking a warm fire in a freezing night)
Bridge
Naciągam pierzynę na głowę...
Słyszę tylko swój własny, spokojny, ciepły oddech.
Za oknem sypie gęsty, cichy, bezpieczny śnieg.
Mama gasi światło...
I cały świat odpływa w dal.
Outro
Stary, gryzący sweter na krześle.
Kilka gęsich piór na podłodze.
Pierzyna dawno schowana w kufrze.
Został tylko ten rdzawy blues...
I to ciepło pod powiekami.
End