Intro
(A sharp, pressurized spray of water washing a glass: "Sshhh-psst!")
Verse 1
Asfalt topił się pod butami, a słońce paliło betonowe mury bloku
W powietrzu unosił się zapach kurzu i rozgrzanej słońcem ziemi
Na rogu ulicy stał on – wielki, zielony wózek z metalu i szkła
Saturator podpięty do hydrantu, który naszą rzeczywistość w oazę zmienił
Pani w białym fartuchu z uśmiechem odliczała miedziane monety
Podczas gdy kolejka spragnionych rosła, nie zważając na mizerne diety
W dłoniach trzymała grubą szklankę, uwięzioną na cienkim, stalowym łańcuchu
Płukała ją na dyszy jednym ruchem, bez lęku, bez zbędnego ruchu
Pre-Chorus
„Z sokiem czy bez?” – pytała, naciskając mosiężną, ciężką dźwignię
A gęsty, czerwony syrop malinowy spływał na dno szklanki leniwie i sztywnie
Chorus
Ooo, rdzawy blues z ulicznej wody z bąbelkami!
Gdy gasiliśmy wielkie pragnienie z prostymi ludźmi, ramię w ramię z nami
Ta jedna szklanka na łańcuchu, z której piło przecież całe miasto
Była symbolem tamtych dni, gdy wszystko było prostsze i nie tak ciasno
Mieliśmy tak niewiele, wodę z hydrantu i soku malinowego krople...
Dlaczego dziś w plastikowych butelkach wszystko wydaje się tak mdłe i oschłe?
Verse 2
Mój ojciec opowiadał mi nieraz z głośnym, szczerym śmiechem
Jak po meczu na podwórku biegliśmy tam wszyscy, zgrzani i bosi
Nikomu nie przeszkadzało, że szklanka była wspólna dla tysiąca ust
Dzieliliśmy się wszystkim, co los na naszej drodze wynosi
Dziś kupujesz wodę w markecie, filtrowaną, sterylną, w tysiącach odmian
Każdy niesie swój własny plastik, zamknięty w sobie, nieobecny i przechodni
Nikt nie zatrzyma się przy wózku, nikt nie zamieni słowa z nieznajomym
Zniknął ten wspólny, miejski rytuał, co zbliżał nas do siebie pod niebem znajomym
Chorus
Ooo, rdzawy blues z ulicznej wody z bąbelkami!
Gdy gasiliśmy wielkie pragnienie z prostymi ludźmi, ramię w ramię z nami
Ta jedna szklanka na łańcuchu, z której piło przecież całe miasto
Była symbolem tamtych dni, gdy wszystko było prostsze i nie tak ciasno
Mieliśmy tak niewiele, wodę z hydrantu i soku malinowego krople...
Dlaczego dziś w plastikowych butelkach wszystko wydaje się tak mdłe i oschłe?
Guitar Solo
(Screaming tube distortion, long crying bends mimicking the hiss of carbonated water)
(Harmonica and accordion weave together, warm, sizzling like heat on concrete)
Bridge
Podnoszę szklankę do ust...
Woda szczypie w język, a słodki syrop klei się do warg.
Łańcuch dzwoni cicho, uderzając o metalowy blat wózka.
„Pij szybko, młody, bo ludzie czekają” – rzuca ktoś z tyłu z uśmiechem.
I ten jeden, chłodny łyk w palącym słońcu...
Wystarcza za cały świat.
Outro
Grube szkło obmywane zimną wodą.
Metalowy wózek na rogu, który odszedł w zapomnienie.
Zapach malinowego syropu z tamtych lat.
Został tylko ten rdzawy blues...
I to słodkie orzeźwienie w nas.
End